← Wróć do kolekcji

Muzyka 2005

Album Grzegorza Turnaua nazywa się 11:11, od jego ulubionej godziny

Tłumaczenie automatyczne z angielskiego · oryginał na elevenarium.com

Grzegorz Turnau, polski piosenkarz i kompozytor, na zdjęciu z 2009 roku
Grzegorz Turnau w 2009 roku. Zdjęcie: malanovsky, CC BY 2.0, z Wikimedia Commons

Grzegorza Turnaua nie trzeba chyba nikomu przedstawiać: krakowski pianista o łagodnym głosie i słabości do poezji, który jako nastolatek zaczynał w Piwnicy pod Baranami, a dziś jest jednym z najbardziej lubianych polskich artystów. W 2005 roku wydał swoją dziesiątą płytę, piętnaście piosenek, w większości do wierszy. Nazywa się 11:11, tak samo jak jedyna piosenka, do której sam napisał słowa. Ta piosenka jest na płycie jedenasta. Album pokrył się złotem.

Skąd taki tytuł? W notce na płycie Turnau wyjaśnia to krótko: „11:11 to moja ulubiona godzina.” Pamięta chwilę, kiedy zobaczył ją na swoim pierwszym cyfrowym zegarku, prezencie od ojca. Dodaje, że dopiero niedawno dowiedział się o ludziach, którzy przypisują tej godzinie magiczne właściwości. Ci, którzy zwracają na nią szczególną uwagę, to podobno „lightworkers”, obarczeni „misją kumulowania światła na naszej planecie”.

Czy sam w to wierzy, tego już nie mówi.

Źródła